Ci, którzy interesowali się tym produktem, kupili także
Opis produktu
Zupa z ryby fugu - Monika Szwaja
Ryba fugu jest bardzo smaczna, ale jeśli będziemy obchodzić się z nią nieostrożnie – możemy otruć siebie i współbiesiadników. Na śmierć. Podobnie z naszym życiem. Jest ono jak potrawa dla inteligentnych. Trzeba zawsze myśleć o tym, co robimy, jakie decyzje podejmujemy – choćby targały nami szekspirowskie zgoła emocje - inaczej może się tak zdarzyć, że ktoś (my sami?) zapłaci wysoką cenę za nasz brak rozwagi.
Kobieta chce mieć dziecko – czy to zbyt wielkie żądanie? Chce być matką – czy jest w tym coś złego? Wykorzystuje możliwości, które daje współczesna nauka – po to jest nauka! W pewnym momencie jednak schodzi z bezpiecznej ścieżki – emocje wzięły górę, rozum zasnął, obudziły się upiory. Kobieta podejmuje decyzje, nie licząc się z nikim. Ważne jest tylko osiągnięcie celu.
Młoda dziewczyna, studentka – rozsądna, inteligentna, zrównoważona – chce studiować
na mało opłacalnym kierunku, dla własnej satysfakcji teraz i w przyszłości. Jest osamotniona w swoich dążeniach, rodzice widzieliby ją na bardziej praktycznych studiach, a w przyszłości w rodzinnym biznesie. Dziewczyna nie ma wsparcia z ich strony. Przyjaźń kolegów z uczelni nie wystarczy na mieszkanie, jedzenie, życie. Dziewczyna podchwytuje podsunięty jej pomysł na zarobienie pieniędzy i od razu wie, że podejmuje ryzyko. Nie wyobraża sobie jednak rozmiarów tego ryzyka.
Obie te młode kobiety przypominają trochę kucharza, który beztrosko bierze rybę fugu za ogon i w całości wrzuca ją do garnka z zupą. Ktoś będzie musiał zapłacić za ten brak refleksji... a cena może być wysoka.
Czy chęć posiadania dziecka jest tak naturalnym i szlachetnym popędem,
że mamy prawo dążyć do jego realizacji wszelkimi metodami? Takie pytanie zadaje Monika Szwaja w swojej książce „Zupa z ryby fugu”. Ten, kto liczy na jednoznaczną odpowiedź, zawiedzie się jednak. Autorka nie mówi niczego wprost, ale przestrzega nas przed pochopnym uleganiem jakiejkolwiek perswazji – czy to ze strony medycyny, beztrosko proponującej metodę in vitro, czy Kościała, kategorycznie odrzucającego wszelkie „sztuczne wspomagania”. Odpowiedź każdy musi sam odnaleźć we własnym sumieniu. A nie jest to łatwe. Zwłaszcza gdy targają człowiekiem skrajne emocje. Z jednej strony niezwykle silna potrzeba realizacji instynktu rodzicielskiego, powołania do życia istoty, będącej syntezą małżeńskiej miłości, a z drugiej dramatyczne wybory moralne – czy zarodek jest już człowiekiem, czy „wynajmowanie brzucha” jest etyczne? Do tego kołatające się w głowie pytanie:Dlaczego ja? Niezgoda na taką sytuację, poczucie niesprawiedliwości i rozpaczy nie są dobrymi doradcami. Łatwo podjąć złą decyzję. Za
którą zapłacą wszyscy. A chęć bycia rodzicem stanie się już niczym więcej, jak egoistyczną zachcianką. Przed takimi wyborami właśnie staje główna bohaterka książki, Anita. Szczęśliwa mężatka i bardzo zdolna pani architekt. Do pełnego spełnienia brakuje jej tylko… dziecka. Niestety, to co wydawało się po prostu naturalną konsekwencją szczęśliwego pożycia małżeńskiego, okazuje się być niewykonalne. Anita jest bezpłodna. Pierwszy szok, potem nadzieja na wyleczenie, tony leków hormonalnych, niepewność i kolejne rozczarowania. Wraz z bohaterką przejdziemy trudną drogę, pełną dramatycznych decyzji i cierpienia. Czy drogę ku szczęściu? Tego nie wie nikt. Bo nawet jeśli pod koniec czeka nas sukces – pojawi się upragnione dziecko – to wszystko, co zrobiliśmy, by je mieć, nie rozpłynie się nagle w niebyt…Książka Moniki Szwai naprawdę daje do myślenia!
„Zupa z ryby fugu” jest powieścią jak na zupę dobrze ugotowaną. Mimo że jej składniki, w normalnym
życiu rzeczywiście mogą być „trudne do przełknięcia”. Monika Szwaja zajęła się w niej bowiem problemem zapłodnienia in vitro. Anita Dolina-Grabiszyńska młoda, zaczynająca karierę, pani architekt początkowo wcale nie spieszy się z urodzeniem pierwszego dziecka. Jednak naciskana przez żądną spadkobiercy rodu teściową, postanawia zajść w ciążę. Brak możliwości urodzenia dziecka dotyka w Polsce tysiące kobiet, ale zapłodnienie in vitro to ciągle w naszych domach temat tabu. Autorka z wielką sympatią opisuje swoje bohaterki. Daje im prawo do błędów i zdarza jej się płakać razem z nimi. Pokazuje, że w pewnych sprawach po prostu nie ma dobrych rozwiązań.Smaku tej powieści dodaje niepowtarzalny styl autorki. To właśnie ten styl, pełen ciepła i dowcipu sprawia, że zupa mocno przyprawiona polskimi przesądami, jest lekkostrawna.