Wysyłamy w 24 godziny
Jeśli w dzień roboczy do godz. 14
zamówisz tytuły z 24 h czasem realizacji,
wyślemy Ci je jeszcze tego samego dnia!
Po raz pierwszy akcja powieści Eduarda Mendozy nie toczy się w jego rodzinnym mieście – Barcelonie. Jest to nietypowe i zaskakujące zagranie, sam autor tłumaczy się „piętnem” barcelońskiego pisarza, od którego chce odpocząć. Warto przed przeczytaniem powieści zwrócić uwagę na wstęp, w którym autor wyjaśnia, że „Wyspa niesłychana” miała początkowo być opowiadaniem, ale jak to u Mendozy bywa, nieoczekiwanie nabrała kształtów powieściowych, i jako taka został ostatecznie wydana po raz pierwszy w Hiszpanii w 1989 roku. Prócz głównej historii, autor serwuje nam całą gamę opowieści pobocznych, na podstawie których można byłoby stworzyć osobne opowiadania lub powieści. Z każdą stroną coraz więcej jest tych anegdot i historyjek, a granica pomiędzy rzeczywistością i fikcją, jest skutecznie zacierana. Odczucie nierealności pogłębia część wydarzeń rozgrywających się w snach Fabregasa, następnie z których budzi się on w bardzo różnych częściach Wenecji. Czytelnicy kojarzący książki Eduardo Mendozy z typowym komizmem sytuacyjnym i świetnym humorem, mogą poczuć się lekko zawiedzeni. „Wyspa niesłychana” bawi, ale w zupełnie inny sposób, pełno w niej satyry i absurdu, a nawet sytuacji groteskowych. Autor za pośrednictwem głównego bohaterka kpi z religii i różnych tradycji, wyśmiewa chrześcijańskie celebrowanie świąt i żywoty świętych. Lecz mimo, że jest to humor kontrowersyjny, to książka zaciekawia czytelnika i wciąga go w senną fantazję, którą stworzył Eduardo Mendoza. Niektórzy twierdzą, że „Wyspa niesłychana” jest jedną ze słabszych książek hiszpańskiego pisarza, ale ja się z tym nie zgodzę, moim zdaniem jest po prostu inna. Taka trochę przygnębiająca, trochę dziwna, ale mająca jednak swój urok, dlatego uważam, że fani Mendozy nie poczują się zawiedzeni.