Wysyłamy w 24 godziny
Jeśli w dzień roboczy do godz. 14
zamówisz tytuły z 24 h czasem realizacji,
wyślemy Ci je jeszcze tego samego dnia!
Nie przepadam za powieściami, które mają dopowiedzieć koniec, lub rozjaśnić genezę historii uznawanej za klasyczną. Ale "Wicked" to coś innego. To powieść pełna, piękna, fascynująca i fantastyczna. Powieść, w której nic nie jest tabu, a jednocześnie szalenie elegancka historia. Oto rozprawa dotycząca kobiecości... a Dorotka? Cóż, o niej jest inna historia. Oto opowieść pewnej dziewczyny, która narodziła się i postanowiła żyć wbrew wszystkim i wszystkiemu. Nazywają ją ZŁĄ, ale tak naprawdę nikt jej nie zrozumiał. Oto opowieść o równości i różnicach, o segregacji rasowej, nienawiści do tego, co choć trochę odmienne od nas samych. Opowieść o pięknie i indywidualności jednostki. Magiczna i szalona! Wrócę do niej!
Szczerze mówiąc, to nie do końca byłam przekonana do czytania tej lektury, ponieważ nie podobają mi się historie stworzone na bazie świata, który wymyślił ktoś inny. Spodziewałam się spojrzenia na historię Dorotki od strony Złej Czarownicy… A dokładniej zwykłej zamiany miejsc ze złą Dorotką w roli głównej.Książka okazała się zupełną niespodzianką. Historię w niej przedstawioną można nawet nazwać „świeżą”, mimo iż jest umieszczona w świecie znanym nam z zupełnie innej opowieści.Ciekawym zabiegiem jest pokazanie głównej bohaterki – Elfaby – bliżej znanej jako Zła Czarownica z Zachodu, oczami innych postaci. Dzięki temu możemy dowiedzieć się jak odbierała ją rodzina, przyjaciele oraz wiele innych osób, co pozwala na wyrobienie sobie własnej opinii na jej temat.Książka jest dość ciekawa, jednak nie jest to literatura górnych lotów… W sam raz na nudne wieczory lub w ramach oderwania się od szarej rzeczywistości.Osobiście czytałam ją tylko dlatego, że zbytnio nie lubiłam Dorotki… Dlatego też z tego miejsca szczególnie polecam tą książkę wszystkim anty-fanom małej dziewczynki z Kansas…
Czarownica.Kraina Oz.Czarnoksiężnik.Wasza wyobraźnia zaczęła już pracować?! Snuć domysły, pomysł i wyobrażenia? W tej właśnie chwili musicie je odrzucić i spojrzeć na to z nowej perspektywy... Zobaczyć wszystko jakbyśmy patrzyli na to po raz pierwszy... I po części tak jest, bo ta książka to jest coś nowego, świat stworzony przez autora jest inny, jest pełen dobra i zła, pełen bogatych opisów i żywych przykładów, pełen rozmyślań i pełen spostrzeżeń, które zapadną w sercu, w myślach, w życiu. Po których będziesz się zastanawiać nad istotą wielu rzeczy, nad istotą życia, śmierci, odwagi, polityki, dobra, zła, rodziny... Ta historia nie tylko wciągnie czytelnika niczym Stara Szafa w Opowieściach z Narnii, ale zmusi do analizowania.Zielona Czarownica Elfaba.... inna? dziwna? chora? nie wie co to miłość rodzicielska...Oz.Dorota.Terroryzm.Najazd.Wojna?!Prawa obywatelskie.Nietolerancja/ tolerancja.Śmierć.Z każdą następną kartką tej historii odkrywasz nowe problemy, nowe sytuacje, które wzbudzają w Tobie nowe refleksje, a tysiące myśli krąży dookoła. Autor zadaje wiele pytań i udziela wielu odpowiedzi...Jednak to w Twojej głowie zrodzi się ta konkretna i trafna odpowiedź, ta która autor pozwolił Ci wybrać, ta, która jest najlepsza z Twojego punktu widzenia. To książka, która wzbudzi w czytelniku wiele emocji, a w każdym mogą to być emocje skrajnie inne. Tej historii nie da się streścić w dwóch zdaniach, nawet w pięciu czy w dziesięciu, bo to książka ważna jako całość.Kusi ta książka okładką, kusi opisem, kusi treścią, kusi analizą, kusi naturą dobra i zła. Jedyne zastrzeżenie, jakim nie kusi to czasami zbyt długie opisy, zbyt rozciągnięte zdarzenia, opisywane kroczek po kroczku, czasami sama akcja wydaję się prosta, niezłożona i przewidywalna, ale zaraz nabiera tempa i zupełnie zmienia wrażenia :)
Wydarzenia towarzyszące przyjściu na świat Elfaby są niezwykłe i taka jest też ta zielonoskóra dziewczynka – niepodobna do innych dzieci, od małego zdająca się rozumieć wszystko, co dzieje się wokół niej. Mijają lata i nierozumiana Elfaba trafia na uniwersytet, gdzie mimo zjadliwego języka i ironicznego do bólu sposobu bycia nawiązuje znajomości i przyjaźnie z osobami, które nie tylko będą kształtować przyszłość zielonoskórej kobiety z wodowstrętem, ale i całego Oz. A wspomnieć należy, że w Oz nie dzieje się najlepiej. Przybyły z innego świata Czarnoksiężnik wprowadza swoją tyranię i pozbawia Zwierzęta praw obywatelskich. Unionistyczna religia ściera się z pogańskimi wierzeniami. Wszystko to zgłębia Elfaba, angażując się w kolejne projekty, ruchy i podążając za własnymi przekonaniami. Przyjmując różne stanowiska, twarze i imiona, stając się uczennicą, badaczką, przyjaciółką, kochanką, opiekunką i władczynią. Maguire umiejętnie pokazał drogę Elfaby od niechcianego dziecka, do stania się postrachem, Złą Czarownicą. Co ją do tego doprowadziło? Przecież chciała tylko zrozumieć, na czym polega istota zła, z którą od narodzin ją utożsamiano, chciała bronić swoich przekonań. Pragnęła miłości i przyjaźni, jak każdy. I wreszcie przyjdzie czytelnikowi postawić sobie najważniejsze pytanie: czym jest zło i kto tak naprawdę jest złym człowiekiem?„Wicked” to powieść filozoficzna, stawiająca wiele pytań i niedająca jednoznacznych odpowiedzi. Oczywiście nasuwają się pewne interpretacje opisanych wydarzeń, jednak im więcej się o nich rozmyśla, tym większe wątpliwości budzi stwierdzenie, że można fakty odczytać tylko na jeden sposób. Mamy także dość obszerny wątek polityczny, poruszający jednak podstawowe wartości szeroko rozumianego człowieczeństwa i wolności jednostki, prawa do inności i domagania się swoich praw. Jest też czarujący fragment o nauce na uniwersytecie, nieśmiałych zauroczeniach i przyjaźniach.
Magiczna książka, która wciągnęła mnie krok po kroku w swoją przebogatą, wielowątkową i wieloaspektową politycznie, psychologicznie, społecznie i filozoficznie opowieść.Pierwszym była scena z okładki. Drugi krok to ten czerwony uśmiech spod czarnego ronda na zielonej twarzy z lekko uniesionym lewym kącikiem ust. Trzeci krok to mapa ukazująca Krainę Oz w całej geograficznej okazałości. Korzystałam z niej często, wędrując po ścieżkach życia głównej bohaterki, powszechnie znanej jako Zła Czarownica z Zachodu z bajki o Dorotce L. Franka Bauma. A życie, muszę z przyznać, miała zupełnie, ale to zupełnie inne niż do tej pory myślałam. I taki był zamysł autora. Skusić mnie małymi krokami doi zainteresowania się tą postacią i zmusić do zastanowienia się "skąd się bierze zło"? Wskazywał palcem jak magik momenty, w których pojawiały się wydarzenia, okoliczności, osoby, przedmioty wpływające na światopogląd, osobowość, postawę Czarownicy ukazując tym samym pozorność dobra i pozorność zła oraz płynność granicy między nimi. Wytknął moją lekkomyślność w wystawianiu jednoznacznych ocen na podstawie stereotypów, zaufanie zasadzie słuszności większości, bezgraniczną wiarę w stałość dobra, bo urodzić się z talentem czy inklinacją do dobra to też dewiacja. Zburzył mi dotychczasowe, ustalone życiowe zasady, pod maską baśni (gatunek literacki też okazał się pozornym), nie dając mi gotowej odpowiedzi, ale też i nie łudziłam się, że poda mi ją przygotowaną na talerzu, skoro sam spędził dwa lata na rozmowach z najbliższymi na temat natury zła, by móc napisać tę historię. Dał mi za to do ręki narzędzia w postaci mnóstwa własnych przemyśleń, wniosków, teorii, idei za pomocą których jak miotłą i szufelką sama muszę teraz posprzątać ten gruz. A kiedy już sobie poukładam ten cały bałagan, słowo „dlaczego”, będzie moim stałym towarzyszem w dalszym odkrywaniu świata, mojej Krainy Ziemi, a zwłaszcza w poznawaniu jej mieszkańców. W tym ludzi i Ludzi.