Stanisław Madej, by uciec od nudnej, szarej codzienności przeprowadza się z ruchliwego miasta do cichej, spokojnej miejscowości. Kupuje domek na skraju puszczy i wraz z wiernym psem Rubenem zajmuje się kontemplowaniem przyrody. Aby mieć za co utrzymać swoją posiadłość postanawia napisać książkę, głównym tematem ma być tajemnicze, niewyjaśnione samobójstwo miejscowego biznesmena. W poznaniu historii pomaga Madejowi zaprzyjaźniony ksiądz. Pewnego wieczoru, który wydaje się przełomowy dla rozwiązania zagadki śmierci biznesmena, Madej znajduje w kościele zwłoki proboszcza. Wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek, jednak Stanisław nie daje się tak łatwo przekonać do wersji przedstawianej przez stróżów prawa, ksiądz był przecież doświadczonym taternikiem, nie mógł tak łatwo spaść z drabiny.Pisarz rozpoczyna śledztwo na własną rękę, pomaga mu w tym były śledczy, Radek Siejek, jedyna osoba, która wierzy w wersję przedstawianą przez pisarza. Czy uda mu się rozwiązać zagadkę tajemniczych śmierci? Co jeszcze musi się stać by policja uwierzyła w przypuszczenia pisarza?"Puszczyk" jest połączeniem powieści obyczajowej i kryminału. Jest zabójstwo, zagadka, miłość, romans i zdrada, jest również przyjaźń i nienawiść. Barwne i plastyczne opisy przyrody sprawiają, że czujemy się jakbyśmy obserwowali cała historię z boku. Opisy zachowań miejscowej ludności i codziennych, zwyczajnych sytuacji dodają książce dodatkowego uroku, od razu pojawia się myśl, ze nawet w takiej sielskiej scenerii może rozegrać się prawdziwy dramat.Rozwiązanie zagadki zaskakuje i gdy wydaje się, że wszystko jest już jasne okazuje się, że to jeszcze nie koniec. Stanisław nie może być pewny kto jest jego przyjacielem, a kto wrogiem.Główny bohater jak i postaci drugoplanowe wzbudziły moją sympatię. Nie są to postaci kryształowe, idealnie czyste, nawet ksiądz ma swoje wady jak i zalety."Puszczyka" polecam wszystkim miłośnikom kryminałów jak i powieści obyczajowych, bez względu na płeć i wiek.
Książka ma uroczy klimat. Z jednej strony sielanka, piękna przyroda, a z drugiej tajemnica, groza i nietuzinkowe charaktery. Z jednej strony miłość, kobiety i zaczynanie wszystkiego od nowa, a z drugiej ograniczenia związane z wiekiem i trudności ze stworzeniem naprawdę trwałego uczucia. Zgodzę się z opinią, że klimat książki obrazuje już okładka. Tajemnicza, wciągająca, a zarazem bardzo ciepła, swojska, jakby znana od zawsze. Książka doskonała na zimę i przedwiośnie gdy można z ciepłą herbatą zawinąć się kocem i z wypiekami na twarzy śledzić kryminalną zagadkę, która jest pretekstem do znalezienia prawdy o człowieku.
Zacznę od tego, co nie powinno świadczyć o książce, ale nie da się ukryć, że może wiele zdziałać i wiele zepsuć – okładka. Okładka „Puszczyka” jest po prostu przepiękna. O wiele ładniejsza od okładki „Chaszczy”. Kolorystyka, „rozgałęzione” litery tytułu (te spirale pojawiają się też w środku książki), ten domek otoczony drzewami... Ale przejdźmy do sedna. Tak jak bardziej podoba mi się okładka, tak i treść „Puszczyka” podoba mi się bardziej od „Chaszczy” (a zakończenie sugeruje, że możemy się spodziewać części trzeciej). Fabuła jest lepiej zarysowana i bardziej wciągająca, dialogi bardziej dowcipne, zagadka kryminalna ciekawsza. Warto przeczytać.
Lubię takie kryminały, które czytam i nie mogę powstrzymać się od główkowania i podejrzewania wszystkich bohaterów po kolei. I które trzymają w napięciu do ostatniej strony. A taki właśnie jest Puszczyk. Jest morderstwo księdza, jest dzieło sztuki o szczególnej wartości, jest wątek damsko-męski. Jest też sporo innych elementów, ale autor świetnie poradził sobie z poukładaniem ich w zgrabną, trzymającą w napięciu historię. Tajemnicze dochodzenie Stanisława Madeja vel „Puszczyka” i Radka-Siejka, którzy na własną rękę próbują rozwikłać zagadkę związaną ze śmiercią proboszcza Melchiora Górskiego, naprawdę nie pozwala odłożyć książki. Nie jest to jednak tylko suchy kryminał. Bohaterowie powieści to barwne postacie, które doświadczają cierpienia i duchowych zmagań i z rzeczywistością, którzy przez całe życie dźwigają ciężar milczenia, których serca skrywają nierozwiązane problemy - tak trudne, że lepiej by nigdy nie ujrzały światła dziennego. A jednak... Odkrycie jednej tajemnicy pociąga za sobą następne i nie da się już tego przerwać. Podobnie jak w powieści Adieu Janowi Grzegorczykowi udało się pokazać czytelnikom, że ksiądz to też człowiek, wcale nie uświęcony z urzędu, ale zupełnie zwyczajny, oraz że żaden człowiek nie ma prawa potępiać drugiego. Niby oczywiste, tylko dlaczego tak często zapominane?
Nową powieść Jana Grzegorczyka można polecić wszystkim. Każdy znajdzie w niej coś godnego uwagi. „Puszczyk” to kryminał i romans, powieść obyczajowa i psychologiczna zarazem. W książce Grzegorczyka znajdziemy trudną do rozwikłania zagadkę śmierci, ale także miłość, która jest niezwykle ważna dla głównego bohatera, która chroni go przed ciężką do zniesienia samotnością. Dowiemy się z niej również, że każdy skrywa jakąś tajemnicę, każdy posiada pewną przeszłość, którą chciałby zataić przed nowopoznanymi ludźmi. „Puszczyk” pokazuje trudną drogę dotarcia do, niewygodnej dla niektórych, prawdy. Wydaje mi się, że głównym przesłaniem Grzegorczyka było jednak uświadomienie nam, że w życiu nie należy się poddawać i rezygnować, że zawsze trzeba iść do przodu i walczyć o swoje, nawet jeżeli spotkały nas przykre sytuacje lub popełniliśmy jakieś błędy, zawsze istnieje szansa żeby zacząć wszystko od początku. Bardzo polecam!