Wysyłamy w 24 godziny
Jeśli w dzień roboczy do godz. 14
zamówisz tytuły z 24 h czasem realizacji,
wyślemy Ci je jeszcze tego samego dnia!
Za oknem upały, a ja podczas lektury najpierw musiałam sięgnąć po ciepły sweter, potem przygotowałam kubek kakao, na końcu zaś wsunęłam się pod koc… Czego by nie mówić o autorze, ma dar plastycznego obrazowania! Ten kryminał praktycznie zmroził mnie do szpiku kości…Pewnym uzasadnieniem dla odczuwanego przeze mnie chłodu i zimnych dreszczy przebiegających po plecach jest czas akcji. Zgodnie z tytułem, rozgrywa się ona w środku zimy. I to jakiej! Temperatura spada poniżej trzydziestu stopni mrozu. Komisarz Malin Fors marzy jedynie o wylegiwaniu się w ciepłym łóżku. Niestety, ta przyjemność zostaje jej gwałtownie odebrana – ktoś okrutnie kaleczy ciało otyłego mężczyzny i wiesza je na drzewie. Śledztwo odsłoni sporo mrocznych tajemnic z jego przeszłości… I znacznie zmieni życie samej Malin.Jeśli chodzi o przejmujący klimat rozpaczy, samotności i życiowej pustki, nie ma nic lepszego od skandynawskich kryminałów. Ich lektura jest podobnie przygnębiająca jak słuchanie depresyjnych piosenek – a jednak czasem trudno sobie tego odmówić. Nie wiem, w czym tkwi ta magia, ale ja poddałam się jej już dawno, gdy po raz pierwszy sięgnęłam po kryminały Larssona i Mankella. Różne są recenzje zamieszczone w Internecie, ja jednak uważam, że Kallentoft to godny następca wyżej wymienionych panów - nikogo nie zmuszam jednak do podzielania mej opinii… Mroczne i depresyjne jest tu niemal wszystko, począwszy od życia głównej bohaterki, zmagającej się z trudnościami samotnego wychowywania nastoletniej córki i tęsknotą za byłym mężem, a skończywszy na zakończeniu. Nie chodzi tylko o słynny element zaskoczenia – rozwiązanie jest dość niespodziewane, znacznie ważniejszy jest jednak portret psychologiczny mordercy. Dawno nie spotkałam tak smutnej historii – i paradoksalnie, doszło do tego, że gorąco żałowałam osoby, której wcale żałować nie powinnam.Polubiłam bardzo samą Malin. Nie wiem, kto tworzył opis zamieszczony z tyłu okładki, nie jestem jednak pewna, czy dokładnie wczytał się w książkę – „pije za dużo tequili” oznacza jak sądzę kilka drinków, natomiast „uprawia za dużo ostrego seksu ze swoim kochankiem, dziennikarzem z miejscowej gazety” – to jeden jedyny raz, który opisany został w kilku zaledwie zdaniach… I trudno stwierdzić, by był szczególnie ostry. A i ten kochanek, to określenie delikatnie na wyrost, sugeruje raczej jakiś trwały związek… Zdecydowanie ważniejszą stroną charakteru Malin jest jej głęboki związek z Tove, córką. I chyba to właśnie ten wątek jest jedną z mocniejszych stron powieści. Rozterki Malin, która nie chce pozwolić, by jej córka stała się małoletnią matką – ona sama zaszła w ciążę dość młodo i związek z ojcem Tove nie zakończył się sukcesem – a jednocześnie niechęć do przeszkadzania jej w pierwszym zauroczeniu – to wszystko jest niezmiernie ludzkie, zrozumiałe. Pomaga nam polubić komisarz Fors, dodaje ciepła jej dość ostremu wizerunkowi.Książka jest napisana dość nietypowym stylem – początkowo wydaje się nieco chaotyczna, a to przez wszechobecne w niej monologi. Najbardziej zaskoczyły mnie te, wypowiadane przez… ofiarę. Tak, tak, mamy niepowtarzalną możliwość wysłuchania trupa… Pomysł bardzo oryginalny i moim zdaniem, trafiony. U Mankella mamy często sposobność posłuchać myśli mordercy, czemu nie dać drugiej stronie możliwości przemówienia?Nie będzie to niczym nowym, ale tradycyjnie w przypadku wydawnictwa Rebis muszę pochwalić estetykę wydania. Nie sposób pominąć jej bez słowa, gdy dostaje się w ręce takie cudeńko. Twarda oprawa w obwolucie, klimatyczna okładka, świetna jakość papieru – aż miło się czyta. I nie wyłapałam ani jednej literówki!