towar niedostępny
Jestem świeżo po obejrzeniu tego filmu. Z racji tego, że niedawno czytałam książkę, mogę robić swobodne porównania i oceny. Czytając książkę Lisbeth była w moim wyobrażeniu podobna, jako postać ogólnie mnie zadowala, choć momentami wydawało mi się, że dodali jej jakiejś delikatności na potrzeby filmu. I to jest właśnie pierwszy minus. Rozumiem, że książka Larssona to potężna księga, jeśli chodzi o objętość i żeby to nagrać to by z czterech godzin potrzeba było, ale niektóre wątki, aż za bardzo skrócono, a niektóre w ogóle pominięto! Jak np. związku Eriki z Mikaelem. Strasznie mało jest o samym "Millennium". Niedorzeczne jak dla mnie było włamanie się Salander do laptopa Blomkvista i rozwiązanie zagadki z "numerami". Zdziwiło mnie też jak załatwili sprawę Anity i wypadku Martina. Wolę wersję książkową. Na koniec jeszcze przyczepię się do aktora grającego Mikaela. Jakoś w ogóle go sobie inaczej wyobrażałam, taki trochę on paskudny w filmie ;)Jak dla mnie to za dużo odbiegało od tekstu książki. Nie tego się spodziewałam. Film jakby robiony na siłę, na potrzeby komercji, w czasie największej sławy książek Larssona. Kolejną część jak już będzie w kinach, albo dostępna mi to także obejrzę. Choćby dla porównania.
Prawdziwa uczta dla widzów i fanów trylogii Stiega Larssona. Ekranizacja pierwszego tomu,już obsypana szwedzkimi odpowiednikami Oskarów. Film w porównaniu z książką musiał zostać okrojony, w przeciwnym razie trwałby może i 6 godzin. Film trzyma w napięciu, jest udaną adaptacją, aktorzy też pasują do roli. Postacie moim zdaniem fajnie oddają bohaterów książek. Takie miałam wyobrażenie po przeczytaniu Millenium. Fajnie, że w czasie gdy dominują wielkie widowiska, znajdują się się takie filmy jak Millenium część pierwsza. Film jest też fajny z tego powodu, że zwykle faceci odgrywają pierwszoplanowe role, tutaj najważniejsza i najsilniejsza jest kobieta. Kobieta inteligentna, wysportowana i przebojowa jakich mało obecnie w kinie.