Wysyłamy w 24 godziny
Jeśli w dzień roboczy do godz. 14
zamówisz tytuły z 24 h czasem realizacji,
wyślemy Ci je jeszcze tego samego dnia!
Maszyna różnicowa napisana przez Williama Gibsona i Bruce’a Sterlinga zyskała sławę jako powieść-matka steampunku. Nikt więc nie powinien być zaskoczony ogromnym wrażeniem, jakie wywołuje wykreowany przez pisarzy dziewiętnastowieczny Londyn. Miasto lordów i żebraków, uczonych i rewolucjonistów zdaje się w powieści żyć własnym życiem. Razem z bohaterami będziemy przemierzać ulice niesamowitej metropolii z czasów industrializmu, które niesamowicie przemawiają do wyobraźni. Podczas lektury nie sposób pozbyć się skojarzeń z twórczością Karola Dickensa. Londyn Gibsona i Sterlinga jest jednak jeszcze bardziej magiczny, a to za sprawą rewolucji dokonującej się na oczach czytelnika – będzie on świadkiem pracy niesamowitych Maszyn, które odróżniają literacką wizję od rzeczywistości. Pochwalić autorów trzeba też za to, jak potrafili oddać atmosferę zaszczucia, gdy miasto stało się świadkiem politycznych rozruchów. Maszyna różnicowa stała się kamieniem węgielnym steampunku i bardzo wysoko zawiesiła poprzeczkę kolejnym epigonom – trudno doszukiwać się jakichkolwiek wad w kwestii kreacji świata przedstawionego powieści. Trudno także nie zaprzyjaźnić się z bohaterami tekstu. Mało czasu spędzamy co prawda z Sybil, którą poznajemy na początku, ale jest ona nad wyraz intrygująca. Najmocniej zżyłem się natomiast z Edwardem Mallorym, paleontologiem, który zdobywa sławę i bogactwo w Londynie, choć swoich największych odkryć dokonywał w Ameryce Północnej. Niemal perfekcyjna kreacja – ma swoje dążenia i cele, a jego postępowanie jest logicznie uzasadnione. Protagonista: inteligent z czasów Maszyn i pary idealnie wpisuje się w obraz całej powieści. Pozostali bohaterowie wcale mu nie ustępują . Edwarda otaczają co prawda w większości ludzie wątpliwej kondycji moralnej, ladacznice i zbiry, ale czytelnik będzie miał okazję poznać także Laurence’a Oliphanta, przyjaciela Rodziny Królewskiej, który jest równie intrygujący, co tajemniczy. (...) Polecam!