Wysyłamy w 24 godziny
Jeśli w dzień roboczy do godz. 14
zamówisz tytuły z 24 h czasem realizacji,
wyślemy Ci je jeszcze tego samego dnia!
Tomik zaprasza do poznania wewnętrznego życia kobiety wrażliwej i wyczulonej na podskórny rytm codzienności. A ponieważ nie ma nic za darmo, ta wrażliwość została okupiona nieporadnością w zetknięciu z brutalnością czy chamstwem. Te ostatnie przewijają się rzadko w tekstach, nie są pretekstem do narzekań, a raczej do rozmyślań, spostrzeżeń i porównań. Co jest tym ciekawsze, że Roma Ligocka mieszkała w wielu miastach, podróżowała po świecie, miała do czynienia z różnymi sposobami myślenia i odnoszenia się do siebie nawzajem. Autorka przy pomocy słów potrafi przekazać nam esencję bycia z innymi ludźmi, bez względu na to, czy współpracowała z nimi na gruncie zawodowym, była (i jest) blisko prywatnie, a może tylko przez przypadek była świadkiem czyjejś rozmowy na plaży. Książki takie, jak „Księżyc nad Taorminą” są jednocześnie bardzo osobiste, a z drugiej strony nie przekraczają granic intymności, nie służą do wywalania na wierzch wszystkich życiowych brudów. Kto spodziewa się sensacji, nie powinien po nią sięgać. Jej cechami rozpoznawczymi są subtelność i wyciszenie. Całość nie ma zbyt wielkiej objętości, a krótkie rozdziały dotykają różnorodnych spraw. I dobrze. Chwila oddechu jest niezbędna w codziennym życiu, ale nadmiar spokoju też może zmęczyć. Dla mnie „Księżyc nad Taorminą” jest takim maleńkim przerywnikiem, po którym znowu mogę wrócić do siebie. Takim zachwycającym, literackim kawałkiem raju.
Nowa książka Romy Ligockiej „Księżyc nad Taorminą” to cykl felietonów publikowanych wcześniej w miesięczniku „Pani” zebranych w tomik. Roma Ligocka to pisarka i malarka, którą większość kojarzy z książek „Dziewczynka w czerwonym płaszczyku” czy „Kobieta w podróży”. „Księżyc nad Taorminą” to podróż po ludzkich losach, po wydarzeniach z życia pisarki – ten temat często pojawia się w jej książkach. Piękne, solidne wydanie – twarda okładka, grube kartki i przepiękne ilustracje pani Romy – to wielki atut książki. Felietony można czytać sobie jak odrębne opowiadania, delektować się nimi – zapewnią na pewno chwilę spokoju i relaksu. Są doskonałą lekturą na święta. Wprowadzają w miły, niespieszny nastrój – stanowią miłe ukojenie od szaleństwa codzienności.
Jak zwykle felietony Romy Ligockiej są zatrzymaniem się nad kawałkiem codzienności, który autorkę w jakiś sposób poruszył i który z jakiegoś powodu skłonił ją do tego, aby podzielić się swoimi odczuciami z czytelnikiem. Zapiski te są więc bardzo osobiste. Niezwykła wrażliwość autorki i jej wnikliwe spojrzenie na drugą osobę, przypadkowo spotkanego człowieka, czy reakcja na konkretną sytuację skłaniają do przemyśleń. W książce jest ogromny spokój, nie ma pośpiechu. Jest pochylnie się nad sobą samą, nad spotkanym człowiekiem, nad pięknym miejscem; jest radość i smakowanie życia, szukanie tego, co dobre i wartościowe. Jest też wymieniony element podróży. Nie jest to jednak książka podróżnicza, mimo że dotyczy podróży. Chodzi tu jednak o tę jedyną i niepowtarzalną podróż, jaką jest życie każdego z nas. Bo przecież każdy chciałby pewnie znaleźć dla siebie najlepsze miejsce.