Krew na placu Lalek

Krzysztof Kotowski


okładka miękka
 
34 zł
31,50 zł
2,50 zł

Wysyłamy w 24 godziny


Jeśli w dzień roboczy do godz. 14
zamówisz tytuły z 24 h czasem realizacji,

wyślemy Ci je jeszcze tego samego dnia!

Do koszyka

Opis produktu

Krew na placu Lalek - Krzysztof Kotowski


Krzysztof Kotowski powraca w wielkim stylu. 
W zrujnowanym, opuszczonym pałacu na pograniczu niewielkiego miasteczka krzyk dziecka budzi z długiego snu młodą kobietę – Marię. Gdy odzyskuje świadomość, dostrzega stojącą przy niej ośmioletnią dziewczynkę, rozpaczliwie proszącą o pomoc. Dziecko nie potrafi wyjaśnić, czego się boi, ale jego przerażenie nie pozostawia żadnych złudzeń. Obie muszą uciekać i szukać pomocy.
Mimo że kobieta doskonale pamięta, w jaki sposób znalazła się w pałacu, nikt nie pamięta jej. Nikt z miasteczka nie ma też pojęcia, kim jest ośmiolatka. W domu rodzinnym Marii mieszkają zupełnie obcy ludzie. Jej samej nie rozpoznają ani sąsiedzi, ani dotychczasowi znajomi, a rodzina twierdzi, że osoba, za którą się podaje, nigdy nie istniała. Przerażona kobieta rozpoczyna dochodzenie na własną rękę. Chce odzyskać tożsamość i uciec przed nieznanym zagrożeniem. Aby przeżyć i uratować dziewczynkę, musi dojść do prawdy, nawet jeśli okaże się ona niewyobrażalnym koszmarem.

Szczegóły

Krew na placu Lalek

Krzysztof Kotowski


październik 2011
Prószyński Media
408
978-83-7648-952-0
9788376489520
12.5x19.5 cm

Recenzje

Napisz własną recenzję
Krew na placu Lalek - Krzysztof Kotowski
  • Silna fala emocji  
    Klaudyna2011-12-09
    Nie istnieje żadna polska książka, która zrobiłaby na mnie wrażenie równie mocne, jak Krew na Placu Lalek. Co więcej - tak silna fala emocji, zalewająca umysł podczas lektury, zdarzyła mi się dotąd raptem kilka razy w życiu - szczególnie przy powieściach Murakamiego. Przywołuję go tu zresztą nie bez przyczyny, bowiem jest to książka, pod której zamysłem Japończyk mógłby się podpisać. Do przedstawienia tej historii użyłby co prawda innych środków językowych, ale sama kreacja świata byłaby mu bardzo bliska. Krew na Placu Lalek pochłonęłam na jednym wdechu - błyskawicznie, zachłannie, łapczywie. Wpadłam w szpony lektury i nie potrafiłam się od niej oderwać. Były wypieki na twarzy, były dreszcze, ekscytacja, szok, przejęcie, łzy. A kiedy padło ostatnie słowo, nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Kryminał mający w sobie coś z traktatu filozoficznego całkowicie zawładnął mym umysłem. Bo historia ta zmusza do refleksji, szokuje i nokautuje człowieka. Nokautuje. Przywala i nie pozwala się podnieść. Nie pozwala zasnąć, nie pozwala sobie odejść w zapomnienie. Osacza czytelnika i zagnieżdża się w nim. Chyba nigdy nie uwolnię się od tej powieści. Krew na Placu Lalek stoi na pograniczu powieści psychologicznej i fantastycznej, thrillera i kryminału. Mieszanka wybuchowa o niesamowitej sile rażenia. Krew na Placu Lalek uważam za absolutny hit tego roku na rodzimym rynku wydawniczym.
    Oceń recenzję. Czy jest pomocna? Tak Nie
  • Tym razem - zachwyt  
    Marpil2011-11-22
    Ta książka przygniotła moje myśli.Spadła na nie z wysoka, a ja nie byłam przygotowana.Początek sugerował kryminał. Seria „Asy kryminału”, w której książka została wydana, sugerował kryminał. Nazwisko autora sugerowało kryminał. Nie spodziewałam się więc, że między rasowym policyjnym śledztwem, zaginioną kobietą, zaginioną dziewczynką i chorym policjantem dostanę traktat filozoficzny. Łatwopołykalny. Wciągający. Fascynujący i dający do myślenia.Mistrzowski pomysł – coś na pograniczu fantastyki, thrillera parapsychologicznego i typowego kryminału. Jakiś miks, koktajl Mołotowa, który uderzy mnie tak mocno, że do teraz mam ślady. Cały dzień myślałam o tej książce, myślałam o jej przesłaniu. przewodnią – że na świecie nie jesteśmy sami, że ktoś za nami stoi, ktoś, kto pomaga nam przejść przez życie, poświęca samego siebie w imię tego, żeby ktoś mógł przetrwać. Patetycznie to brzmi, mocno naciągnie – jak hymn pochwalny na czyjąś cześć. Ale ta książka nie ma w sobie nic z pomnika – jest kawałkiem świetnej literatury rozrywkowej, która zjeżyła mi włosy i pozostawiła niepokój w sercu na parę godzin. Nie mogłam przez nią spać i nakryłam się kołdrą po same uszy. Bo jednocześnie to zapis niewyobrażalnego okrucieństwa, jakim cechują się nasze czasy, to kronika ludzkiego strachu i bezgranicznej ufności dziecka w dobroć dorosłych – zaufania, które bardzo prosto jest połamać – jak pudełko kolorowych kredek.Okładka mówi wszystko o strachu, zawartym między linijkami tej książki.Tytuł mówi wszystko o niepokoju, jakim nacechowana jest ta historia.Nazwisko to jedno z tych, dzięki którym literaturę z naszego podwórka można też nazwać dobrą (choć bronimy się przed nią czasem bardzo zaciekle). Tym razem nie osądziłam po pozorach. Tym razem zachwyt.
    Oceń recenzję. Czy jest pomocna? Tak Nie

Historia przeglądania

Ostatnio przeglądane przedmioty