Nastoletni Beth i Sam Bolton zostają sierotami, ich maleńka siostrzyczka trafia do nowego domu, oni zaś również postanawiają poszukać nowego życia… w Ameryce. Na pokładzie płynącego do Nowego Jorku parowca Beth i Sam spotykają charyzmatycznego hazardzistę Theo oraz bystrego londyńczyka Jacka i we czwórkę postanawiają połączyć siły, żeby odnaleźć swoje szczęście.
Beth zawsze marzyła o koncertach skrzypcowych przed liczną publicznością… i niedługo w istocie odnosi wielki sukces w salonach. Jej wielbiciele nadają jej uroczy pseudonim Gypsy. Czworo przyjaciół zadziera jednak z lokalnymi gangsterami i kiedy rozchodzi się wieść o znalezieniu złota w Klondike, uciekają do Kanady. Przedzierając się przez ośnieżone szczyty i zdradzieckie wodospady, wyruszają w niebezpieczną i epicką podróż do doliny Yukonu. Kto załamie się pierwszy? Przystojny, lecz zachłanny łobuz Theo? Łatwo poddający się wpływowi pieniędzy, marzyciel Sam? Oddany przyjaciołom, praktyczny Jack? Czy też może Beth, kobieta o duszy Cyganki, której bardziej zależy na muzyce niż złocie?
Wydawnictwo zainwestowało w serię dla kobiet i myślę, że całkiem udana będzie to inwestycja. Zastanawiam się teraz tylko, dlaczego hasło "literatura kobieca" w niektórych ludziach wywołuje lekceważący grymas ust tudzież wzruszenie ramionami. Ale to nie miejsce na taką dyskusję.
Książka jest naprawdę dobra, bo rzetelnie przygotowana pod względem merytorycznym. Na początku czujemy smród wąskich uliczek Liverpoolu, potem ciasnotę na biednej części pokładu statku płynącego do Ameryki; wczuwamy się w klimat gangsterskiego Nowego Jorku końca XIX wieku i marzniemy w okowach zimy na Alasce; poznajemy nawet zimowy Montreal.
Autorka tak sugestywnie opisała warunki życia na Alasce w czasie gorączki złota, że widzimy tych zarośniętych mężczyzn, czujemy smród bijący od nich po tygodniach spędzonych w głuszy, widzimy i słyszymy psy ciągnące sanie po skutym lodem Jukonie.
Losy głównej bohaterki są przejmujące, ale raczej przewidywalne. Nie w tym jednak ja upatruję główny temat powieści. Dla mnie jest to książka o Ameryce przełomu wieków XX i XIX. Gdzie wymiar sprawiedliwości próbował jakoś ogarnąć te bezmiary, ale nie całkiem mu się to udawało. Gdzie w zasadzie każdy mógł uciec, zaszyć się i uniknąć kary- już to oszuści, karciarze, złodzieje, nawet mordercy. Bo to o nich jest ta opowieść.
Polecam tę książkę miłośnikom przygód i historii. Można poczytać o tym, jak to ludzie kiedyś dorabiali się majątków lub tracili wszystko w jedną noc. Pasjonująca lektura!