Książka fajna przeczytalem ale David Gaider skopał ją w przypadku Katriel (elfki)uśmiercając ją na stronie 419. Była nie zastąpioną towarzyszką a Maric zamordował ją z zimną krwią bez żadnych następstw poza żalem.
Jest to całkiem przyzwoita opowieść fantasy. Co prawda reklamuje się ją jako uniwersum gry komputerowej, a ja nie jestem fanką gier, ale powieść mnie mile zaskoczyła.Młody książę Maric jest świadkiem morderstwa własnej matki- Królowej Rebeliantki i teraz musi sam jakoś przeżyć, zebrać rozproszoną rebeliancką armię i być królem. Nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie to trudne i odpowiedzialne zadanie. Na początku poznajemy go jako ufnego i szczerego chłopaka, który wciąż beztrosko paple i jest przekonany, że wszyscy mu sprzyjają i zawsze mu się uda. Ma już narzeczoną, która ma zostać jego królową. Aczkolwiek zakochuje się w elfickiej kobiecie. Ten wątek miłosny jest dość istotny dla dalszego rozwoju wydarzeń.Mnie jednak najbardziej spodobało się dojrzewanie Marica. Musiał z beztroskiego chłopaczka przemienić się w odpowiedzialnego władcę- ta przemiana była bardzo bolesna. Decyzje, które podjął, zaciążyły na nim do tego stopnia, że stał się zupełnie innym człowiekiem. Obietnica dana pewnej Wiedźmie spełniła się w najmniej przez niego spodziewanym momencie- gdy już jego królestwo okrzepło, gdy władał dostatnim państwem, pokonał wrogów, miał syna- wtedy przyszło mu za wszystko zapłacić. Cena była bardzo wysoka.Powieść ta zaskoczyła mnie właśnie dość dogłębną charakterystyką postaci. Po uniwersum gry spodziewałam się jakiejś powierzchownej fabuły, dużo akcji, mało myślenia, a tu proszę- dobrze skonstruowane wątki, wiele epizodów, przemyślane sceny. Wszystko miało ręce i nogi.Z jednej strony widziałam kilka analogii z "Gwiezdnymi wojnami"- rebelia, zły imperator, służalczy mag; z "Uczniem skrytobójcy"- bolesne dojrzewanie i poznawanie własnej psychiki; z drugiej strony nowatorskie spojrzenie na fantasy.Chciałabym, żeby się okazało, że jest to pierwszy tom cyklu, ale pewnie nie jest. A szkoda.
Gry nie znam, kiedyś trochę grałam w podobne gry, ale od dłuższego czasu wolę książki. Jednak zaciekawił mnie opis, więc zdecydowałam się tą książkę przeczytać. Przed czytaniem obawiałam się, że będzie to jeden z tych gniotów, które produkowane są li i jedynie dla kasy (jak np. “Kaktus w sercu”), ale całe szczęście to nie jest ten przypadek. Może i dla kasy napisana, ale całkiem niezła pozycja.Opis książki ze strony wydawnictwa jest całkiem adekwatny do jej treści, więc nie będę się rozpisywać.Całkiem ciekawie stworzeni zostali bohaterowie tej książki. Są bardzo różni, część jest lepiej, część ciut gorzej dopracowana. Książę Maric jest na początku bardzo dziecinny, wręcz głupkowaty. Jednak poprzez ciężkie obowiązki, jakie tak wcześnie spadają na jego barki oraz przez nieszczęśliwą miłość dojrzewa i staje się dobrym władcą. Jego przyjaciel Loghain poświęcił dla Marica właściwie wszystko – rodzinę, miłość, praktycznie każdy aspekt swego życia. Dlaczego? Czy tylko w zamian za przyjaźń i honor? Jest to bohater nie do końca “ujawniony”, mógłby potencjalnie pociągnąć historię dalej. Rowan z koleijest mądrą i dzielną kobietą, która rozumie także jakim to obowiązkiem jest jej szlachetne urodzenie oraz umowa między rodami. Dla dobra swego królestwa również poświęca wiele. Bohaterowie drugoplanowi są równie ciekawi, na przykład elfka Katriel, czy mag Severan.Sama fabuła też jest nieźle skonstruowana – sporo akcji, trochę bitew, trochę intryg, trochę miłości, trochę przyjaźni. Mnie wciągnęło, czytało mi się szybko i zastanawiałam się, co jeszcze się wydarzy. Promuje się tutaj dobre wartości, np. wierność, lojalność, odpowiedzialność, miłość i przyjaźń są ważnymi przyczynkami do sukcesu. Język jest prosty, nieskomplikowany, ale to zapewne dobrze, biorąc pod uwagę grupę docelową tej książki.Jest trochę niedociągnięć (np. urwany wątek związany z czarownicą z Głuszy Korcari), ale są to według mnie sprawy niewielkie. Uogólniając – książka podobała mi się :)