Wysyłamy w 24 godziny
Jeśli w dzień roboczy do godz. 14
zamówisz tytuły z 24 h czasem realizacji,
wyślemy Ci je jeszcze tego samego dnia!
książka dobrym uzupelnieniem "zaćmienia", trzeba znać cała sagę żeby wiedzieć o co tak naprawde tutaj chodzi. jak dla mnie jest oki:)
Ku mojemu zdziwieniu spostrzegłam, że Stephenie napisała coś jeszcze. Wcześniej nie miałam pojęcia, bo na polskich stronach nie spotkałam się z jakimkolwiek głośnym przyjęciem, czy rozreklamowaniem książki. Zaintrygowana wygooglowałam jej nazwę i okazało się że tłumaczenie już jest! Po przeczytaniu różnych recenzji doszłam do wniosku, że w istocie książka musi być nudna, i myślałam sobie "nic takiego, jak widać". Z ciekawości mimo wszystko zakupiłam i zaczęłam lekturę. Jak bardzo się myliłam! Bez porównania ze "Zmierzchem" jak pisze Asia, być może. Mi jednak ciężko w ogóle te książki zestawić ze sobą, bo "Zmierzch" i "Drugie życie..." przedstawiają przeciwstawne sobie punkty widzenia. Myślę, że nie można było inaczej ukazać życia nowo narodzonego wampira, nie mającego pojęcia o świecie, w którym się znalazł za sprawą przemiany. Bardzo lubię momenty opisujące poznawanie świata przez Bree i Diego np. w jaskini. Nie miałam wrażenia o pośpiechu związanym z pisaniem natomiast przez całą lekturę towarzyszyło mi napięcie, niepokój i dziwna presja. Jestem przekonana, że taki właśnie był cel, zrozumieć uczucia młodego wampira, którym ktoś zręcznie maniupuluje, a który mimo wszystko chce dowiedzieć się prawdy. Zaskoczenia bym się nie spodziewała, bo wiemy jaki jest finał tej historii za sprawą "Zaćmienia". Jednakże cały czas miałam nadzieję, że jakimś cudem książka skończy się inaczej. Polubiłam postać Bree Tanner i zastanawiam się nawet teraz, po przeczytaniu jak mogłoby toczyć się życie Bree, co z Fredem i jego zdolnością (nawiasem mówiąc świetny pomysł na talent!) oraz co w rzeczywistości stało się z Diego (bo tego możemy się tylko domyślać). "-Zamknij oczy- szepnął rudowłosy wampir.Tak zrobiłam."To słowa zakończenia,które wywołały u mnie falę uczuć, która mnie pochłonęła zarówno niepokój, wkurzenie, panikę..zupełnie przeciwstawną krótką ulgę, po której nastąpił ogromny smutek.I wtedy poleciały mi łzy. Jakiś psychiczny paraliż. Poczułam żal, że dla niej to koniec.
Książka napisana lekko i z dbałością o szczegóły wiążące ją z "Zaćmieniem" .Jednakże podczas czytania, odniosłam wrażenie że pisana była w pośpiechu. Akcja nie zawiera elementów zaskoczenia tak jak w sadze Zmierzch tej autorki i sprawia wrażenie matowej. Nie sięgnęłabym po nią po raz kolejny, ale to już każdy z nas powinien sam ocenić.