Wysyłamy w 24 godziny
Jeśli w dzień roboczy do godz. 14
zamówisz tytuły z 24 h czasem realizacji,
wyślemy Ci je jeszcze tego samego dnia!
Wciągająca, ciepła i rodzinna. To opisy książki, przychodzące mi na myśl. Jest również lekka i przyjemna w odbiorze. Przemieszania chronologiczne moim zdaniem urozmaicają fabułę. Podoba mi się też pióro pisarki. Generalnie- bardzo dobra literatura, łakomy kąsek dla miłośników sag.
Małgorzata Gutowska - Adamczyk w swojej książce przedstawia nam również fascynującą historię rozkwitu i upadku jednego z najświetniejszych mazowieckich rodów. Osadzona na przełomie XIX i XX wieku opowieść w sposób niezwykły oddziałuje na wyobraźnie czytelnika i pozwala mu zapoznać się z losami kilku pokoleń kobiet (i mężczyzn) w malowniczej scenerii dziewiętnastowiecznych dworków oraz współczesnej prowincji. Wspólnie z bohaterami przeżywamy ich wzloty i upadki, a także jesteśmy świadkami przełomowych wydarzeń historycznych, które miały miejsce kilkadziesiąt lat wstecz.Cukiernia pod Amorem jest pozycją literacką, którą pokochały tysiące Moli Książkowych na terenie całego kraju i chyba nie ma wśród nas osoby, która by o niej nie słyszała. Autorka w swoim dziele posługuje się niezwykle przyjemnym stylem, który ułatwia odbiorcy spotkanie z powieścią i dzięki temu wydaje się być jeszcze bardziej wyjątkowa. Od kilku dni zadaje sobie pytanie, czy powieść napisana przez Małgorzatę Gutowską-Adamczyk rozkochała mnie w sobie do granic swoich możliwości. Mimo jej wielu zalet ( i zachwytów większości społeczeństwa) nie jestem wcale tego taka pewna. Jak dla mnie pierwszy tom Cukierni był po prostu pomyślnym urozmaiceniem trwającej sesji. Być może to właśnie przez nią nie byłam w stanie w pełni docenić majstersztyku tej powieści, a może zdecydował o tym panujący na blogach przepych.Mimo wszystko nie żałuję czasu, który poświęciłam na przeczytanej tej książki i już nie mogę doczekać się chwili, w której sięgnę po kolejny tom powieści. Jest ona bowiem na tyle specyficzna i wyjątkowa, że jeszcze przez długie lata drugiej takiej sagi nie znajdziemy...http://recenzje-leny.blogspot.com/2011/02/magorzata-gutowska-adamczyk-cukiernia.html
Książkę już dawno przeczytałam. Bardzo mi się podobała. To taka opowieść o rodzinnych, zawiłych meandrach, jakie można było sobie wyobrażać będąc dzieckiem. Ja otwierając babciną starą szafę oraz przeglądając albumy snułam w wyobraźni obrazy na temat tego jak mogło wyglądać wcześniej życie moich przodków. Ten tekst jest odzwierciedleniem moich wizji:) Już czekam na kolejną część.
Przeczytałam jednym tchem, zagłębiając się w niepowtarzalną atmosferę mazowieckiego miasteczka, dworków szlacheckich, balów, folwarków, panien służących, hrabiowskich dziedziców, umizgów, nieszczęśliwych miłości, spadkobierców i... czegóż tam nie ma! Autorka stworzyła wspaniałą sagę trzech rodów. W pierwszym tomie pisze o Zajezierskich, ale tylko w retrospekcji. Dzieje rodu przeplata całkiem współczesną historią właścicieli cukierni. Wydaje się, że ich losy są splecione z Zajezierskimi w bardzo niewielkim stopniu - tylko drzewo genealogiczne wskazuje, że hrabia miał drugiego syna z nieprawego łoża. Ale wszak matka zaginęła razem z dzieckiem.Powieść urywa się w takim miejscu, że nie pozostaje nic, tylko czekać niecierpliwie na drugi tom. Aż do października!Akcja jest frapująca, ale wcale nie gna na łeb na szyję. Cały urok powieści polega na tym, że możemy nieśpiesznie smakować klimat dawnych lat. Dziewiętnastowieczne koligacje, zajęcia dnia codziennego, pożycie małżeńskie ludzi szlachetnie urodzonych - wszystko to przedstawione w doskonałym tonie, z dużą znajomości psychiki zarówno kobiet jak i mężczyzn. Język jest prosty, ale nie prostacki, oddaje klimat, ale autorka zręcznie uniknęła zbyt dużego nagromadzenia archaizmów, niewielka ich ilość jest wyjaśniona w przypisach.No i na koniec dla mnie najważniejsze - pochwała małych miasteczek. Pięknie zarysowane stosunki międzyludzkie, wzajemna znajomość, codzienne kontakty z tymi samymi ludźmi, brak tłoku i pośpiechu. Oczywiście jest przedstawiona również inna opinia - chłopak Igi ucieka od marazmu, zaściankowości, duchoty. Ja jednak odebrałam to tak, że każdy dostaje to, czego oczekuje. Łukaszowi było ciasno, więc uciekł. Iga czuje się w domu, na miejscu, kochana - więc zostaje.Piękna książka. Tylko to zakończenie pozostawia ogromny niedosyt:)